Drugie Boże przykazanie : powieść cz. 2 (Jeż Teodor Tomasz)
(strona 1)
" Nu, to jak ja się o tem dowiedział, zaraz mi przyszło do głowy, żeby wielmożnemu panu powiedzieć wszystko o Cezarze i przekonać pana, że on złodziej... O tem się przekonać łatwo... U niego w karczemce jest podwójna stajnia, jedna..."
(strona 2)
" IX. Nazajutrz po rozmowie Piotra ze Srulem w Rzymie stał się płacz wielki i zębów zgrzytanie. Płakała i zawodziła arendarzowa, płakały wszystkie jej bachory i wołały głośnem wołaniem: — Tatełe!... tatełe!... A tatełe..."
(strona 3)
" Kiedy pozostał sam, taki sobie palnął monolog: — Czort pabieri ! Ten ptaszek (czytaj Piotr) wymknął się mi przed ślubem... Ha, nie ma rady... Spoluję ja go po ślubie.. Nie dam mu spokoju w miesiącu miodowym... — W miodowym..."
(strona 4)
" — To nie jest prawda... — powtórzył żyd dobitnie — konie przyszły nie z Wołczyka, a z przeciwnej strony... Siadów żadnych nie było... W tem musi być coś innego... Ktoś mnie musiał wydać, bo ekonom wprost poszedł do stajni i..."
(strona 5)
" Mnie takich potrzeba, jak ty, padleców, szubieniczników, złodziejów, rozbójników; a tacy, poczciwi (ten wyraz ze szczególnie pogardliwym wymówił przyciskiem), nie przydatni są ani nawet na wyściółki do butów... Rozumiesz?... — A..."
(strona 6)
" — Człek musi mieć pełną głowę rozumu, ażeby sobie dał radę w tym lesie, w którym drzewami są szlachcice i żydzi... Istny las! a szumi, kanalja! Po chwili dodał: — Z tym huncwotem, Cezarem, stała się historya jakaś... Raport..."
(strona 7)
" Piotra, który wśród pijanych sam jeden potrafił być trzeźwym. — Szkoda... — mówiono mu. — Nie szkoda... — odpowiadał. — Świta dla Polski nowa, trzeźwa era... Trzeba zerwać z pijaną przeszłością... Bodajby moje wesele..."
(strona 8)
" Przeminęło szczęście, bo do serduszka Rózi, po chwilce upojenia i zapomnienia, zakołatał strach, który się następującym wyraził sposobem: — Czy to potrwa?... Nic wyraźnie nie odpowiadało jej: nie. Jednakże to nic napełniało..."
(strona 9)
" dżano. Tak było wciąż. Jednej chwili nie próżnował — inaczej — nie zapomniał się w objęciach kochającej i kochanej żony. Szczęście domowe nie przeszkadzało mu pełnić obowiązków obywatela-rycerza. Mijały dnie, tygodnie,..."
(strona 10)
" Pośredniej drogi nie ma. W zastępstwie jej są błyskawiczne chwile upojenia, które dom, rodzinę, dzieci oblewają blaskiem świętości. Szereg takich chwil — oto nasze szczęście domowe. Dlatego to zapewne jest ono dla nas droższem niż..."
(strona 11)
" — Piotr pójdzie... będzie się bił... — mówiła sama do siebie. Piotra zaś pytała: — Ale nie pójdziesz daleko?... Ale nie opuścisz mnie na długo?... Piotr całował ją w usta i opowiadał jej o tem, jak to będzie, gdy Polska..."
(strona 12)
" Kochała ją i przed tem. Po wyjściu jednakże zamąż, miłość jej spotęgowała się, a to dlatego, że wkluczyła w nią Piotra, którego kochała nad wszystko. Mijały dnie, tygodnie, miesiące: Piotr był wciąż zajęty, Rózia wciąż..."
(strona 13)
" X. Piotra szanowano i poważano, a jednakże nie dowierzano mu, gdy mówił, że powstanie wybuchnie wkrótce. — Jemu się zdaje... — powtarzali sobie szlachcice i odwoływali się do świadectwa ludzi, którzy mieli styczność z..."
(strona 14)
" Archanioł Michał, na rozkaz samego Boga, wysiał niebieskich trębaczy, i ci uderzyli Polsce na pobudkę — a wołanie to słyszeć się dało w momencie, kiedy po wioskach szlachcice zabierali się do spotęgowanego maskowania patryotyzmu......"
(strona 15)
" Kaftan powysuwał się z pod pasa, a pas na brzuch się osunął. W takim stroju wpadł na podernickie podwórze, wyskoczył z sanek, zostawiając je na Bożą wolę, i wbiegł do dworu. — Wielmożny panie!... nu!... już!... — zawołał..."
(strona 16)
" Powiedziawszy to, począł Piotr chodzić po pokoju, żyd się zamyślił. — Nie czas już o tem rozmyślać... — rzekł po chwili ten ostatni. — My żydzi, zeszlibyśmy się nad wodą i zarznęli czarnego koguta i utopili nasze grzechy......"
(strona 17)
" giną... Ej, bo oni to oczyszczenie sprowadzą... Strach ani narzekanie nic nie pomoże... Piotr westchnął, głową, jakby dla spędzenia z niej czarnych myśli, wtrząsnął, wyprostował się, uśmiechnął i, zatrzymując się przed Srulem,..."
(strona 18)
" — Tę zapewne dla siebie zatrzyma... On chce tak zrobić: jeżeli się Polakom noga powinie, Polaków w pole wyprowadzić, jeżeli tamtym, to ich wyprowadzi... — Poczciwa ryba... — mruknął Piotr pod nosem. — Cóż mu na to..."
(strona 19)
" bieta nadaremnie do różnych niewieścich uciekała się sposobów — i pieściła i płakała i gniewała się — w końcu nie wiedziała, czego pragnąć, czy żeby takim milczącym i ponurym przy niej pozostał, czy żeby poszedł. Jako..."
(strona 20)
" nała rozmowy o Wiczach, z których żaden nie ociągał się ze spieszeniem na pole walki, gdy ojczyzna wezwała. Piotr tym rozmowom przysłuchiwał się obojętnie. A nietylko Frania, ale i całe sąsiedztwo mówiło o nim, że się za długo..."
(strona 21)
" do Poderniszek i z pewnym przyciskiem, w którym było brzmienie żalu, zapytał syna, dla czego w domu siedzi. Piotr się ojcu wyspowiadał. — Obowiązani jesteśmy — mówił — wspierać powstanie w Królestwie. Wspierać, to nie znaczy..."
(strona 22)
" nogi nieprzyjacielskiej by nie było... Dziś już na zaprowadzenie ładu i zaopatrywanie się za późno; ale powstać potrzeba, dla spełnienia ofiary... Gdy ta potrzeba stanie się koniecznością, wówczas i ja wystąpię... Unikają mnie; od..."
(strona 23)
" Rózia i panna Franciszka obcinały i kleiły papier i nadziewały go kulami i prochem. Wieczorami zaś pomagały sędzinie skubać szarpie i ciąć bandaże. Srul regularnie, dwa razy na tydzień, przywoził warszawskie gazety, a z niemi różne..."
(strona 24)
" XI. Rozum niektórych ludzi pełen jest inwencyi. Mikołaj Pawłowicz wynalazł sposób pogodzenia obowiązków zasidatela z czynną dla sprawy polskiej życzliwością. Ciekawy był to sposób. Z jednej strony, na ręce tajnych ajentów,..."
(strona 25)
" Doradców miał dwóch, Srula i Cezara. Pierwszego zadaniem było rozwiązanie pytania. — Czy się Polacy w okolicy Merecza ruszą?... Drugi przekradał powstańców i z boku kontrolował pierwszego, któremu zasidatel nie zupełnie..."
(strona 26)
" buntu, dla marnego grosza susz głowę, włócz się po śledztwach i komisyach, wymyślaj sprawy, nadstawiaj skóry... — Ou! — zawołał. — Panna Rózia!... pani Piotrowa Nuszkiewiczowa!... Im się zdaje, że ja o nich zapomniał......"
(strona 27)
" — Lubię ciebie, Srulu, za to, że same dobre nosisz wieści... Ja wolę, że Polaki u nas siedzą sobie cicho... Człek ma dochód pewny i spokojny... — Ale czy tak długo będzie?... — podchwycił Srul. — W tem sęk... Jabym chciał,..."
(strona 28)
" Ja jechał bardzo prędko, żeby wielmożnemu panu dać znać... żeby wielmożny pan miał czas posłać po wojsko.. — Po jakie u djabła?... — Nu, po to co stoi w Sejnach... — Już go tam nie ma... — To po to, co stoi w Kalwaryi,..."
(strona 29)
" — Nu!... to oni chcą teraz zapłacić za to, że płacili,.. — Ooou... — zawył powtórnie Mikołaj Pawłowicz. — Niech się pan nie turbuje... Niech pan im to wszystko powie i pięknie poprosi, to może oni uprosić się dadzą......"
(strona 30)
" Powiem, żeś u Piotra Nuszkiewicza wyrobił dla mnie pensyę i donosił mi na niego... — A ja ci powiem — przerwał Srul spokojnie ale dobitnie — że tę pensyę ja tobie płacił z mojej własnej kieszeni, i jeżelim donosił, to nie..."
(strona 31)
" Padając pociągnął za cyngiel. Krucica wypaliła. Nastąpiło szamotanie się. Trudno orzec, jakim byłby wynik walki, gdyby Srul i zasidatel pozostali byli sam na sam. Srul był na wierzchu, zasidatel pod spodem. Za pierwszym przeto było..."
(strona 32)
" XII. Wkroczenie oddziałów Dębińskiego, Chłapowskiego i Giełguda, wywołało na Litwie powstanie, które było sztucznem, bo z zewnątrz wprowadzone i jako takie, ani tak silnem ani tak doniosłem, jakiem by być mogło, gdyby klasa, na..."
(strona 33)
" Bezkarnie deptano ją w różnych kierunkach, ciągnięto z niej przeciwko niej środki do prowadzenia walki z Polską, a ona czekała. Aż doczekała się spóźnionego i niedołęztwem z góry nacechowanego wkroczenia oddziałów polskich. I..."
(strona 34)
" Stanęli, razem z wózków wyskoczyli i idą ku sobie. I rzucili się jeden drugiemu w objęcia. Sciskają się. Chcieliby pomówić ze sobą — nie mogą — płączą. Sciskają się i płaczą. Łzy im płyną po policzkach i z wąsów..."
(strona 35)
" trzeba nakarmić i napoić kilka, albo kilkanaście tuzinów ludzi, obecność kobiety w domu była konieczną. Tę konieczność, od czasu wyjścia za Piotra, pełniła Rózia, a pełniła ją z wielkim pożytkiem gości, z całym wdziękiem..."
(strona 36)
" któremu przygrywać miała muzyka huku wystrzałów i szczękania broni. Więc od samego rana szarzało podwórze drobną szlachtą. W tłumie kręciło się kilkunastu żydków, trzymających się w pobliżu stołów, zastawionych wódką i..."
(strona 37)
" koniu. Cały tłum drobnej szlachty zoczył go od razu i krzyknął: — Niech żyje!... Jego ukazanie się było niby hasłem do objawów zapału. Tłum cichy dotychczas, podzielony na gromadki, półgłosem rozmowy tocząc: zbiegł się około..."
(strona 38)
" tę proklamacye i zakończył przemówienie następującymi wyrazami: — W końcu, jako gospodarz domu, wytłomaczyć się muszę przed mościwymi panami dobrodziejami z tego, że zagaiłem naradę nie po obiedzie, ale przed obiadem. Rzecz..."
(strona 39)
" robi, zawsze dobrze robi, Tem zaręczeniem zakończył mowę. Po nim zabrał głos podkomorzy Puszkiewicz. Ten zaczął od jenerała Dębińskiego a zakończył na archeologii, którą się zabawiał. Mówił, ile to Litwa posiada zabytków, z..."
(strona 40)
" go przez pana Nepomucena przedmiotu. Szlachta go poparła wołaniem: — Do rzeczy!... do rzeczy!... Pan Baltazar zabrał głos w odpowiedzi na mowę pana Szymkiewicza i podniósł tę okoliczność, że pretendent na marszałka, wyliczając..."
(strona 41)
" a nowoczesnych Francuzów, wyrażając żal primo nad tem, że nie posiadamy takich hartownych zbroi, którychby kula nie przebiła, secundo, nad tem, że dotychczas jeszcze nie przybyli do Polski Francuzi. — Do rzeczy!... — zawołano z..."
(strona 42)
" jaciel ginie i wpada się na drugi szereg, który zmięszany ogniem i zniszczeniem, jakie taki bliski ogień sprawi w pierwszym szeregu, musi tył podać. Obrachowałem, że tym sposobem jeden szwadron, w dziesięciu szarżach, zabić może..."
(strona 43)
" zna z niego lać armaty... Wynalazek ten składam na ołtarzu ojczyzny... Ktoś inny zaproponował przyjęcia wiatrówek dla oszczędzenia prochu. Inny znów radził zaprowadzenie wozów na dwóch kołach, które mogłyby razem służyć, jako..."
(strona 44)
" bo nie ma tyłu, a jeżeliby udało się mu przebić go w jednym punkcie, to wchodzi we środek, w matnię jak szczupak, i zostaje otoczonym ze wszystkich stron. Naprzykład, weźmy Przetaki i promieniem jednej tylko mili zakreślmy około..."
(strona 45)
" cielą mrowiem... Więc, ponieważ rząd narodowy nie przysłał nam naczelnika, wybierzmy z pomiędzy siebie dowódzcę, niech on naznaczy punkt zboru, uzbrójmy się na oznaczoną godzinę.,. On nas podzieli, uporządkuje i poprowadzi. Więc..."
(strona 46)
" nim przystąpimy do wyboru wodza, zastanów my się, jakim wódz nasz być powinien... Powiedziałem wam o taktyce i strategji... Otoż wódz... To mu szmer przerwał. — Wódz!... — podniesionym huknął głosem. Szmer się wzmógł. — Do..."
(strona 47)
" Utrzymywał, że przed wejściem na drugą należało jeszcze spróbować pierwszej, a to tem bardziej, że miał rodzonego brata w Petersburgu, za pośrednictwem którego można było trafić do tajnego gabinetu. — Ale — zakończył —..."
(strona 48)
" mieli nic innego, tylko pistolet ze sznurkiem przywiązanem półkurczem, lub kij z ćwiekiem; dzidę reprezentujący. Obozowi temu dowodził kapitan Kluska. Liczył on mniej niż tysiąc, a więcej niż pięćset ludzi. Poznanie dokładnej..."
(strona 49)
" wodzu, który główną kwaterę założył w karczmie. Kapitan Kluska od razu postawił się jako wódz armji wielkiej. Nie wdawał się w szczegóły — raczej — odkładał je na później. Zato otoczył się sztabem licznym. Szefem onego..."
(strona 50)
" choty, dowódca jazdy, i dowódca artyleryi — wszystkich tych mianował tymczasowie pułkownikami, obiecując, że przy pierwszej okazyi przedstawi ich, na jenerałów — dalej naczelnicy inżynieryi i żandarmeryi, główny intendent, kilku..."
(strona 51)
" — Ależ, pani dobrodziejko... — Ja przez noc całą piekłam dla pana kapitana te mandrzyki, które pan kapitan tak lubi... — No, niechże pani dobrodziejka będzie spokojną, ja go zaawansuje przy pierwszej sposobności... — Czyż..."
(strona 52)
" dwie nominacje, jedną na porucznika, drugą na kapitana... — A nie możnaby w jednej to wszystko wyrazić?... — O!... co znów!... Porządek wojskowy nie pozwala na przeskakiwanie rang... Pani Tomaszowa dziękowała. Zaręczała, że do..."
(strona 53)
" — Teraz kolej na nas wyprawiać ich w Sybir... — rzekł wódz pół seryo, pół żartobliwie. — Niechno się do nich wezmę!... Niechno uszykuję się w koło... Całą armję Dybicza i Paszkiewicza na otręby spytluję... W całej..."
(strona 54)
" — A pan, podpułkowniku?... — zapytał podszefa. — Popieram majora... — A pan, pułkowniku? — zapytał dowódzcę jazdy. — Ja proponuję średnia proporcjonalną, wysłać ludzi siedmdziesięciu pięciu... — A pan..."
(strona 55)
" — I tak... nieznacznie a zręcznie... rozumiesz?... dowiedzieć się o siłach, co stoją za Niemnem?... — Czemu nie... Mogę się rozpytać samego zasidatela... — Tylko zręcznie, rozumnie... rozumiesz?... — mówił kapitan z miną..."
(strona 56)
" jej powiedział: siedź, babo, w domu, piecz chleb i szyj koszule, żebyś miała Polaka czem nakarmić, jak przyjdzie głodny, i w co odziać, jak przyjdzie goły... To i te panie, lepiej by było, żeby w domu siedziały, bo jak przyjdzie iść..."
(strona 57)
" bie i głowę czarnym myślom zawiesił. Byłoż bo zaiste czego w czarne pogrążać się myśli. Piotr nie był wojskowym z rzemiosła, tylko z tego, że tak powiem instynktu, który każdego Polaka czyni żołnierzem z urodzenia. Potrzeba go..."
(strona 58)
" kapitanowi w tę poezyę trzasnąć piorunem rozkazu i wypędzić ją z obozu. I on snadź miał serce. I jemu się może przypomniało rozstanie z matką, siostrą, kochanką. Tak rozmyślał nasz Piotr i na czole, piętnem palącem, wystąpił..."
(strona 59)
" trochę go przerobili. Na miejsce Nasz Chłopicki, wstawili: "Nasz wódz Kluska dzielny, mężny śmiały, Powiedzie naszych zuchów w pole zwycięztw, chwały", etc. Powoli jednak gwar ustawał, śpiewy cichły i w parę godzin po zachodzie..."
(strona 60)
" miał uchwycić, gdy ten raptem się odwrócił, wyciągnął rękę i krzyknąwszy: idź za Srulem z pistoletu wypalił. Kula jednakże ominęła go. Piotr stanął. Postać znikła; ale po głosie, przy błyskawicy strzału, dała się poznać..."
(strona 61)
" Zbliżył się ku oknom i zdziwił się, znalazłszy i drzwi od dworku na roścież otwarte. Pochylił się na siodle, spojrzał przez szybę i od widoku, jaki wzrok jego uderzył, nie mógł oczu oderwać. Czytelnik wie, co to był za widok...."
(strona 62)
" XIV. Ukradłem czytelnikowi scenę pożegnania pomiędzy młodem, cnotliwem a całą potęgą miłości kochającem się małżeństwem, scenę rzewną, tkliwą i ani trochę nie romansową, pomimo, a raczej właśnie dlatego, że..."
(strona 63)
" Wówczas ten co wył, ludzkim przemówił językiem: — Drogą Bingielską ktoś jedzie, co chciałby do nas trafić, a nie może... I zawołał; — Ciepkun! skocz-no i przyprowadź!... To musi być błahorodie, ale bez Cezara... Cezar..."
(strona 64)
" Ten domysł wydał się prawdopodobnym, zwłaszcza po upływie kilku godzin, które zasidatel, płaszczem owinięty, spędził na ziemi, mając pod głową poduszkę skórzaną. W tem położeniu mógł się przekonać, jak, przyłożywszy do..."
(strona 65)
" — Maładiec... — pochwalił Mikołaj Pawłowicz. Przybycie Cezara było dla szajki hasłem do wstawania. Wszyscy wstali i około przybyłego się zgromadzili. Cezar usiadł obok Mikołaja Pawłowicza. Wszyscy usiedli. Teraz pora rzucić..."
(strona 66)
" czyk. Każdy prawie do innej należał narodowości, każdy miał odmienne rysy twarzy i kształty postaci, a każdemu na twarzy dusza wypisała i stęplem opatrzyła świadectwo: — Złoczyńca... A jak rozmaitymi z narodowości, tak też i..."
(strona 67)
" — Zabiłeś?... — krzyknął zasidatel. — Chybiłem... Strzał jednak wielce mi pomógł... Szlachcic się zatrzymał... W obozie zaś powstało zamieszanie, które pozwoliło mi powrócić i wszystko obejrzeć... Kiedy Polaki krzyczeli i..."
(strona 68)
" — Kresty!... Ty Cezar, za tę poimkę wart nagrody... — Hej! pohulamy!... po szlacheckich domach — odezwał się Ali, wstając i prostując się. — Cezar zawsze coś wymyśli... — dorzucił inny. — Ty, Cezar, praworny maszennik......"
(strona 69)
" chta nie miała wielkiej ochoty do spalenia za sobą okrętów, które ją na wybrzeże powstania przywiodły. — Co się z aktami stało?... — pytał szlachcic szlachcica. — Niezawodnie są w ręku władzy... było ogólne mniemanie...."
(strona 70)
" świętszą Trójcę, jako krew swoją do ostatniej kropelki, wytoczy za ojczyznę, jako chwyta za oręż z tem, ażeby: — Zwyciężyć lub zginąć!... Na te wyrazy, obecni, wszyscy bez wyjątku, uczuli w sobie wstrząśnienie niby..."
(strona 71)
" rząd. A gdy się z tem wszystkiem ułatwił, uszykował wojsko na równinie obok Rzymu i na czele licznego sztabu zrobił przegląd, na którym zapowiedział pochód. Po przeglądzie nastąpiło rozstanie się żon z mężami, matek z synami,..."
(strona 72)
" dzo stary inwalid i dwóch bardzo pijanych kozaków. Reszta w nieładzie pierzchła za Niemen. Wódz ze sztabem wjechał do miasta i rozesłał adjutantów na odszukiwanie manewrujących batalionów i szwadronów. Zwycięztwo było zupełne...."
(strona 73)
" Cezar milczał. Mikołaj Pawłowicz gadał: — Czort pabieri! ot i człowiek wykierował się na rozbójnika... ot! sztuka!... Powiem prawdę, jak byłem jeszcze dzieckiem i słyszałem o rozbójnikach, to mnie korciło przystać do nich......"
(strona 74)
" Zrobiłem jak radził i ot... doczekałem się pierwszej próby... Zamilkł, pomyślał przez chwilę i mówił dalej: — Powiem prawdę, że choć to idę niby na tych co się zbuntowali, a jednak serce omdlewa... zupełnie tak samo, jak..."
(strona 75)
" Ten ostatni przyjechał na żądanie sędziny, w celu rozerwania umysłu tęschniącej za mężem synowej. Dom więc był bezbronny. Mikołaj Pawłowicz obstawił go do koła, a sam, w towarzystwie Cezara i kilku jeszcze, wszedł na ganek i..."
(strona 76)
" W pierwszym pokoju spotkały go sędzina i panna Franciszka i jak furye rzuciły się na niego, chcąc z rąk jego wydrzeć jedna córkę, druga siostrę, a obie razem dobro i szczęście Piotra. Grysza, Cezar, Ali i inni odtrącili szarpiące..."