Drugie Boże przykazanie : powieść cz. 2 (Jeż Teodor Tomasz)
Strona 21
do Poderniszek i z pewnym przyciskiem, w którym było brzmienie żalu, zapytał syna, dla czego w domu siedzi.
Piotr się ojcu wyspowiadał.
— Obowiązani jesteśmy — mówił — wspierać powstanie w Królestwie. Wspierać, to nie znaczy wymknąć się w kilkunastu lub kilkudziesięciu młodzieży do Warszawy, ani wyprawić kilkanaście lub kilkadziesiąt tysięcy rubli. Wspierać powstanie, znaczy powstać samemu, powstać w całej Polsce, jak ona długa i szeroka. Wymknąć się mogą tylko ci, co mają środki; dać pieniądze mogą tylko ci co mają pieniądze: cała massa ludu na Litwie pozostać musi bezczynną i zmarnować siły, które tylko na miejscu, na własnych śmieciskach, zużytkować się dadzą. Owóż, ja dlatego siedzę w domu, że chcę się doczekać powstania na Litwie...
— Pozwól-że sobie powiedzieć — rzekł ojciec — że możesz się nie doczekać, z założonemi siedząc rękami...
— Niech mi ojciec wierzy — odparł Piotr — że mnie to siedzenie pali... Ale, cóż!... Niech tylko, nic nie mówiąc, stanę przed pierwszym lepszym z naszych sąsiadów, to ujrzy w mojej osobie wyrzut własnego sumienia... Bo na długo przed powstaniem on nie wierzył; mówiłem, przygotowywaj się, a on nie słuchał... Gdyby byli uwierzyli i posłuchali i, kiedy była pora po tem, zaprowadzili ład i zaopatrzyli się we wszystko, co potrzeba, już dziś na Litwie