Drugie Boże przykazanie : powieść cz. 2 (Jeż Teodor Tomasz)
Strona 32
XII.
Wkroczenie oddziałów Dębińskiego, Chłapowskiego i Giełguda, wywołało na Litwie powstanie, które było sztucznem, bo z zewnątrz wprowadzone i jako takie, ani tak silnem ani tak doniosłem, jakiem by być mogło, gdyby klasa, na której barkach spoczywa obowiązek myślenia o Polsce, była swój obowiązek sumiennie i rozumnie pojęła i spełniła. Bo u Polaków tak: gdy wybije godzina, wówczas wszyscy na raz chwytają się do roboty, a chwyciwszy się, spostrzegają, że robić nie ma czem ani z czego. Pali się im w ręku, kręcą się niby muchy w ukropie, narzekają, jeden drugiego oskarża, wpadają na koncepta genialne wielkością głupstwa, kłócą się i robią historyczne fiaska, uhaftowane gęsto heroizmem. Ten heroizm dowodzi, że jest w nas materyał, że w duchu polskim złożyła Opatrzność wielkie, niespożyte siły, których na złe używamy.
Po każdym upadku podnosimy wielki lament i zwracamy się do Boga z wołaniem.
— Boże! Tyś nas ukarał!... A nie pytamy się: za co? — Nie myślimy, że Bóg, w boskiej swojej sprawiedliwości, nie karze ludzi ot tak sobie — de gaité de coeur — lecz że na karę boską zasłużyliśmy za to, iż zmarnowaliśmy, raz lat 26, drugi raz 18, trzeci raz 18, czwarty raz 16, piąty raz 17. Jeżeli będziemy jeszcze i jeszcze marnowali lata, bądźmy pewni, że spadnie na nas kara raz szósty i siódmy i ósmy i dziesiąty i dwudziesty, aż któreś z przyszłych pokoleń upamięta się i weźmie sumiennie do pracy.
Owóż brak tej pracy w ośmnastoletnim czasu okresie wytworzył w 1884 roku na Litwie powstanie sztuczne. Przez ciąg ośmnastu lat Litwa nie zdobyła się na zaprowadzenie u siebie narodowego, naturalnego porządkumającego na celu przysposobienie narzędzi, któremi się w takich razach posługiwać trzeba. Nie miała ani specyalnych ludzi, ani gotowych administracyjno-wojskowych kadrów, ani broni.