Drugie Boże przykazanie : powieść cz. 2 (Jeż Teodor Tomasz)
Strona 39
robi, zawsze dobrze robi, Tem zaręczeniem zakończył mowę.
Po nim zabrał głos podkomorzy Puszkiewicz. Ten zaczął od jenerała Dębińskiego a zakończył na archeologii, którą się zabawiał. Mówił, ile to Litwa posiada zabytków, z których dałoby się znakomite sformować muzeum. W niem przyszłe pokolenia, niby w zwierciadle, oglądałyby dzieje zamierzchłej przeszłości.
— My zeszli się tu po to, ażeby radzić o powstaniu!... — przerwał mu jeden z szaraczków.
— Właśnie to, o czem mówie, do powstania należy... — odpowiedział podkomorzy. — Bo i czemże jest powstanie?... wojna... Czemże jest wojna?... zniszczeniem... Ergo zawczasu pomyśleć należy o uchronieniu od zniszczenia tych pamiątek naszej przeszłości, tych świadectw naszej wielkości, tych dokumentów naszej starożytności, tego kutego ze stali i kamienia, rzeźbionego z drzewa, lepionego z gliny, pisanego na pergaminach narodowego naszego archiwum.
Mówił jeszcze długo i dowodził jasno, że chwila obecna jest niezmiernie ważną i korzystać z niej należy w celu założenia muzeum starożytności.
Na tę mowę odpowiedział adwokat, pan Pukszta. Pochwalił ją i uznał ważność podniesionej przez podkomorzego kwestyi, lecz dowiódł że szanowny preopinant odstąpił od zagajone-