Drugie Boże przykazanie : powieść cz. 2 (Jeż Teodor Tomasz)
Strona 76
W pierwszym pokoju spotkały go sędzina i panna Franciszka i jak furye rzuciły się na niego, chcąc z rąk jego wydrzeć jedna córkę, druga siostrę, a obie razem dobro i szczęście Piotra.
Grysza, Cezar, Ali i inni odtrącili szarpiące się kobiety.
. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Rzućmy zasłonę na scenę, jaka się odbyła.
Sędzina i panna Franciszka, trzymane z daleka w tym samym pokoju, były od początku do końca świadkami całej szkarady. Położenie ich było straszne. Widziały rozpacz biednej ofiary — widziały, jak ta rozpacz ją zabiła. W okropnym nieładzie rzucone na kanapie leżało ciało Rózi.
Sędzina dostała pomieszania zmysłów.
Panna Franciszka kilkakrotnie mdlała i kilkakrotnie do zmysłów przychodziła.
Zbójcy rozbijali szafy, komody, kufry, kantorki, zabierali kosztowności, a czego zabrać nie mogli, to niszczyli.
Zajrzeli i do izby, w której Srul leżał — wywrócili łóżko, chory stoczył się na podłogę, potrącali go i nogami deptali.
Pohulanka trwała dwie z górą godziny. Po morderstwach i gwałcie nastąpiło niszczenie. Zasidatel, który wiedział o pamiątkach rodziny Wiczów, wszystko co jako pamiątka wyglądało, kazał na podwórze wyrzucić, na